piątek, 23 grudnia 2011

Rozdział 3.


Rano obudziłam się w ramionach mojego ukochanego. Nie wiem jak to się stało, ponieważ spać kładłam się z dziewczynami. No ale.. Wstałam po cichu, żeby go nie obudzić i zeszłam na dół do kuchni po wodę. Jak się okazało moje piękne spały z chłopakami. A to się porobiło. Czyżbym czegoś z wczoraj nie pamiętałam? A może coś mnie ominęło? Nie wiem. Będę musiała się wszystkiego dowiedzieć jak wszyscy wstaną.
- Dzień dobry Perełko - nagłe usłyszałam ten aksamitny głos, który kochałam.- Gdzie mi uciekłaś?
- Dzień dobry Kochanie - podeszłam i pocałowałam go - Uciekłam Ci. No chyba nie Słońce. To ty mi się wbiłeś do łóżka - wystawiłam mu język. - A właściwie to o co tu chodzi? - zapytałam zdezorientowana.
- Ale z czym? Z tym, że spałam z Tobą? Czy z tym, że dziewczyny śpią z chłopakami?
- Ciebie daje rade sobie jakoś wyjaśnić. No ale dziewczyny? Czy mnie coś ominęła Kociaku? - przytuliłam się do niego.
- No chyba tylko to, Amelka spiknęła się w końcu z Natem. No bo tak serio to ile można. Przecież to było widać, że się kochają, więc.. U Zuzki i Michała to jakoś chyba wyszło na tej imprezie u niego. Nie jestem pewien dokładnie. Jak chcesz się dowiedzieć czegoś więcej o nich to musisz pytać Zuzki. - puścił mi oczko - A Adzia i Piter no to chyba pokrewne dusze. Zawsze świetnie się dogadywali. Praktycznie rozumieli się bez słów. Tak samo jak my Myszko.
- No to super. Życzę im szczęścia. Moje mordeczki kochane. - pocałowałam go namiętnie - Chodź Skarbie zrobimy śniadanie zanim wszyscy wstaną. 
Poszliśmy zrobić śniadanie. Zrobiliśmy jajecznice i kanapki.
- Kochanie idź ich obudzić a ja nakryje do stołu. - uśmiechnęłam się do Patryka. 
- WSTAWAĆ! - krzyknął Patryk.
- Kochanie mówiąc obudzić miałam na myśli pójście do nich a nie darcie się na cały dom - zaczęłam się śmiać.
- Kurwa kogo w tym domu pojebało?! - usłyszałam na schodach głos Ady.
- No cześć Śpiochu - dałam jej buziaka na powitanie.
- Cśiii! Nie tak głośno! - zaczęła mnie uciszać.
- Co główka boli? - zaczął się śmiać Patryk.
- No baaa! Dajcie mi wody co? 
- No czołem ludziska! - do kuchni wbiegł uśmiechnięty od ucha do uch Piter. - Uuuuu. Widzę, że ktoś tu choruję. Skarbie czyżbyś przegięła wczoraj z Alkoholem? - przytulił się do Ady.
- Piotruś proszę Cię przestań się łaskawie drżeć please! - spojrzała na niego błagalnym wzrokiem.
- Ok Kochanie ok. A tak właściwie to gdzie reszta? Śpią jeszcze? 
- No a co ty myślałeś? Trzeba się porządnie wydrzeć.. Aduś zatkaj uszka.. - zaczęłam się śmiać. - Patryś Kochanie czyń swoja powinność.
- EJ ŚPIOCHY WSTAWAĆ! - krzyknął Patryk. Było tak głośne, że sądzę, że usłyszało go pół osiedla.
- Czego się kurwa drzesz?! - usłyszałam głos męski głos z góry. - Już idziemy! 
- No i właśnie o to chodziło! Dawać na dół bo śniadanie czeka. - krzyknął Patryk.
Po jakiś pięciu minutach na schodach pojawiły się zaspane postacie. Amelka ledwo żywa szła wtulona w Nate, a Zuzka, która chyba nie mogła się podnieś z łóżka została zniesiona na barana przez Michała.
- No cześć maleńkie i jej.. Hmm? Jak mam was teraz nazywać? - spojrzałam na nie pytającym wzrokiem. - No dziewczątka? Chyba o czymś nie wiem?
- No bo ten.. - zaczęła się jąkać Ami.
- Dobra nie owijajmy w bawełnę. Doskonale wiesz, że Ami się podobał Nate od dawna. Ze mną i Michałem to jakoś tak niespodziewanie wyszło. - wzruszyła ramionami Zuzka. - A co do Adki i Piterka no to chyba przyjaźń pomiędzy kobietą a mężczyzną zawsze się przerodzi w głębsze uczucie. Zresztą mi się tak wydaje. Nie wiem jak wam.
- Oj Zuzka, Zuzka. Ty jak walniesz swoją mądrość życiową to ja normalnie nie wytrzymuje. - Zaczęłam się śmiać. - Uwierz mi, że przyjaźń pomiędzy kobietą a mężczyzną istnieje. Spójrz na mnie i Piotrusia. - uśmiechnęłam się do Piotrka promiennie - Przecież my się przyjaźnimy od małego i co? I jedno drugiego nie kocha. Nie sorry kocham Go, ale jak brata. 
Wszyscy zaczęli się śmiać, a Zuzka naburmuszyła się jak małe dziecko. Gdy w końcu się uspokoiliśmy zjedliśmy śniadanie i zaczęliśmy się ogarniać, bo dochodziła 15. O 17 z dziewczynami miałyśmy mieć trening. Nie tylko my, ale chłopacy nie mieli ochoty dzisiaj iść. Więc umówiliśmy się, że nas odprowadzą, a sami pójdą pojeździć motorami. Więc szybko wskoczyłam do Piotrka do garderoby i wyciągnęłam swoje ciuchy, które tam zostawiłam tak na wszelki wypadek. Założyłam moje ulubione dresy, które zawsze zakładam na treningi. Dziewczyny pożyczyły moje ciuchy, szybko się pomalowałyśmy i wyszliśmy. Wsiedliśmy na motory chłopaków i ruszyliśmy. Patryk miał piękną yamahę R1. Uwielbiałam motory. Sama też zamierzałam zrobić prawo jazdy. Mój tato obiecał mi, że ja zdam prawko to mi kupi motor.Więc już planuje na wiosnę zacząć egzamin. Po 15 min byliśmy pod budynkiem gdzie odbywają się nasze treningi. Pożegnałyśmy się z chłopakami i umówiłyśmy się z nimi na 19. Po treningu mieliśmy zamiar iść na jakieś balety. Ale to jeszcze się zobaczy.













2 komentarze: